Opowiadanie na zwiększenie podniecenia

Głos dochodził nie wiadomo skąd, ale odczułem to jak pozdrowienie, pierwsze od tygodni ojczyste pozdrowienie. Kto mówi tu moim językiem, kogo w tej dziwnej uliczce popycha  fana ero rozmówek , by wydobywał z serca tę nieszczęsną melodię? Poszedłem za tym głosem od domu do domu. Domy stały wszystkie na pół śpiące, ze spuszczonymi żaluzjami, za którymi jednak błyskało zdradziecko światło, a niekiedy mignął zapraszający ruch ręką. Na murze przylepione były jaskrawe ogłoszenia i krzyczące plakaty; jakiś ukryty bar reklamował whisky i piwo, ale wszystko było zamknięte, odpychające, a zarazem nęcące. Tymczasem z dala słychać było ciągle odgłos kroków i ów kobiecy głos, który teraz powtarzał refren coraz bliższym, coraz jaśniejszym trelem. Już poznawałem dom, z którego wychodził. Przez chwilę wahałem się, potem przystąpiłem do drzwi zasłoniętych białymi firankami. Wtem, kiedy już zdecydowany byłem wejść i pochyliłem się nad klamką, w cieniach sieni jakaś postać, przyciśnięta widocznie   do  szyby,   drgnęła   przestraszona, jakaś twarz ukazała się oblana czerwonym światłem wiszącej latarni, jakiś mężczyzna popatrzył na niego szeroko  rozwartymi  oczyma,   zamruczał   coś niby przepraszająco i znikł w półmroku ulicy. Dziwne to było spotkanie. Popatrzyłem za nim. Coś poruszało jeszcze w znikających cieniach ulicy, ale już nie-raźnie. Wewnątrz brzmiał ten sam głos jeszcze śniej, jak mi się zdawało. To erotomana zachęciło.